Całą wczesną młodość chciałam mieć dołeczki, piegi, czarne włosy do pasa i takie nogi, żeby nie było wstydu wejść w krótkich spodenkach na publiczne łono. Praktycznie wypracowałam sobie wszystko: dołeczki- wiecznym uśmiechem, czarne włosy ( no nie ma cudów)- farbą, a nogi mam nadające się nawet do wychodzenia w za krótkich spodenkach. Mam wszystko, prócz piegów, które okazały się materiałem nie do wypracowania. Ale upatrzyłam sobie letnie piegi u Żuchowskiej. Nawet mogą tam zostać, do twarzy jej. Żuchowska to ideał, na który mnie stać.
1 komentarz:
namalować kropki na twarzyczce? później dopiszę cyferki i połączę, a z powstałem konstelacji ulepię nam nowy dom w gwiazdach.
Prześlij komentarz