Pewnego wieczoru przekażemy sobie płomienie z ust do ust, nie potrafiąc ugasić rozżarzonego płomienia skóry. Podpalisz mi krew w żyłach. Serce walić będzie dziko na oślep uwolnione.
Jeśli zbliżysz się do mnie nie będąc szaleńcem pragnącym dzikiej, czerwonej śmierci, to Cię zabolę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz