
wyrastam z przyznawania się do błędów, może ma to coś wspólnego z tym, że coraz mniej ich popełniam. nadal tkwię w dogmatycznym przekonaniu "ludzie się nie zmieniają" , bo przecież drobna korekta wizerunku dla poprawienia pozycji w hierarchii to taki change jak żaden. ile to może trwać ? sama potrafię być z przymusu miła jakieś 24 godziny ( następne 48 h rzucam jadem w ramach odchorowania ). wiem, są lepsi aktorzy, wytrwalsi. a mi się jakoś nie chce, czysty leń społeczny. ale mimo wszystko wypracowałam sobie, szacunek, no może nie taki Puzowski, niczym don Corleone, ale mnie on zadowala i trzyma tzw. dystans.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz