TY.
Ty, którego nie znam, a który dobijałeś się dzisiaj do moich drzwi przed godziną ósmą. A dobijałeś się brutalnie i nieumiarkowanie, i dźwięcznie i pukaniem. Ty, który wyrwałeś mnie z zacnego snu i uciekłeś.
Umrzyjjjjj.....albowiem powiadam Ci, Twoje dni są policzone jak bierki w pudełku na...bierki .
I jeszcze przed Twą pędzącą jak struś pędziwiatr śmiercią , oznajmiającą swe nadejście, rownież niczym on frazą " mig-mig " , chce Ci rzec:
Wiem, gdzie są drzwi, nie jestem chroma i jeden kurwa dzwonek starczy !!!!
(musiałam z siebie to wywalić. przepraszam )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz