ogarniam się, zgarniam, zagarniam opuszkiem palca nadzieję, że Twoje miejsce we wszechświecie tkwi w sąsiedztwie moich dłoni, ud, powiek, które wibrują pod dotknięciem nocy. te wschody i zachody uczą mnie ulatniania .
A. bądź, czekam.
2009-10-31
2009-10-24
2009-10-19
2009-10-18
była głupia
Jeśli Julia była na tyle głupia,
by tracić głowę dla wroga,
wypić butelkę trucizny i
zasnąć w mauzoleum...
zasłużyła na to.
by tracić głowę dla wroga,
wypić butelkę trucizny i
zasnąć w mauzoleum...
zasłużyła na to.
2009-10-12
Zbajeruj mnie.
Popisówa jest nic nie warta. No ewentualnie, że czyniona przez cwanych. Z kolei żadna Wasz Prominentość Cwaniak - do popisówy się nie nachyli, za niska półka. Za to plebs intelektualny testuje ją na wszystkim co się rusza. Oto taki słodki przykład popisówy z serii "zaraz Ci zaimponuje", którego ofiarą padło szanowne mua ( zapewne dlatego, że jest obiektem ruchliwym i z pozoru słabszej płci ):
- MJ słyszałem ze interesujesz sie tenisem jo ?
- Moje zainteresowanie ogranicza sie do chluby Roddicka i szanowania Federera, wiedza jest minimalna.
- Pójdziesz ze mną wybrac nową rakiete do tenisa?
( myśl w mojej głowie jest taka : co tu u cholery wybierać ? bynajmniej w moim wypadku, kiedy parametrów na dobrą rakietę nie znam i każda wygląda mniej więcej tak samo )
- Bierzesz laika na doradce, ale nooo dobra mogę iść
Poszłam. O taka jestem fajna. Wchodzimy do sklepu sportowego ( znajomość położenia tego obiektu przyda się mi niezakwestionowanie to chyba jedyna zaleta tego spaceru ). Segregacja asortymentu w sklepie jest mniej więcej taka, jakby rządził tu dajmy na to Ronaldinio , czyli : piłki, piłki, dużo piłek, coś innego, jeszcze więcej piłek, o - tam znów piłki. Dobry ten chaos, w którym można się bez problemu znaleźć - tego sklepu to się z pewnością nie tyczyło. Daliśmy rade. I mamy pomieszczenie z paletkami, rakietami i plakatami Szrapowej.
- Ta mi się podoba- zdanie po 3 s. od znalezienia właściwego stoiska, męskie zdecydowanie. Tutaj bez argumentacji. Konkret na talerzu
- Żartujesz ? - reakcja adekwatna ( i subtelna ) do tego, co zobaczyłam, musicie wierzyć na słowo.
- Nieładna jo? - równie konkretne odwołanie do mojego poczucia estetyki. To było miłe.
- Jestes kretynem , albo żartujesz ? - daję drugą możliwość do wyboru, a nóż....
- Yyy... ale dlaczego, co z nią nie tak ?
- Od ilu dekad grasz w tenisa ? - sok z ironii płynie mi po wargach.
- Od 3 lat ( na usta ciśnie się pytanie : "od ilu dni znasz pojęcie kłamstwa" - pewnych przyjemności oralnych trzeba sobie jednak oszczędzić)
- Świetnie, jesteś jednak kretynem. A to jest rakieta do squash`a. - nawet przy minimalnym poziomie wiedzy i bez 3 letniej praktyki tenisa w krainie złudzeń, akurat te rzeczy jestem w stanie odróżnić.
Morał z tego taki, że Torunianie bajer mają kiepski zakończony irytująco - zaraźliwym "jo", kompletnie bez żadnego podłoża wiedzowego- co mnie zmusiło do opuszczenia sklepu ( a przegodne koszulki ManU mieli ) . Na takie faux pax Roddick chyba sobie nadgarstki łamie.
- MJ słyszałem ze interesujesz sie tenisem jo ?
- Moje zainteresowanie ogranicza sie do chluby Roddicka i szanowania Federera, wiedza jest minimalna.
- Pójdziesz ze mną wybrac nową rakiete do tenisa?
( myśl w mojej głowie jest taka : co tu u cholery wybierać ? bynajmniej w moim wypadku, kiedy parametrów na dobrą rakietę nie znam i każda wygląda mniej więcej tak samo )
- Bierzesz laika na doradce, ale nooo dobra mogę iść
Poszłam. O taka jestem fajna. Wchodzimy do sklepu sportowego ( znajomość położenia tego obiektu przyda się mi niezakwestionowanie to chyba jedyna zaleta tego spaceru ). Segregacja asortymentu w sklepie jest mniej więcej taka, jakby rządził tu dajmy na to Ronaldinio , czyli : piłki, piłki, dużo piłek, coś innego, jeszcze więcej piłek, o - tam znów piłki. Dobry ten chaos, w którym można się bez problemu znaleźć - tego sklepu to się z pewnością nie tyczyło. Daliśmy rade. I mamy pomieszczenie z paletkami, rakietami i plakatami Szrapowej.
- Ta mi się podoba- zdanie po 3 s. od znalezienia właściwego stoiska, męskie zdecydowanie. Tutaj bez argumentacji. Konkret na talerzu
- Żartujesz ? - reakcja adekwatna ( i subtelna ) do tego, co zobaczyłam, musicie wierzyć na słowo.
- Nieładna jo? - równie konkretne odwołanie do mojego poczucia estetyki. To było miłe.
- Jestes kretynem , albo żartujesz ? - daję drugą możliwość do wyboru, a nóż....
- Yyy... ale dlaczego, co z nią nie tak ?
- Od ilu dekad grasz w tenisa ? - sok z ironii płynie mi po wargach.
- Od 3 lat ( na usta ciśnie się pytanie : "od ilu dni znasz pojęcie kłamstwa" - pewnych przyjemności oralnych trzeba sobie jednak oszczędzić)
- Świetnie, jesteś jednak kretynem. A to jest rakieta do squash`a. - nawet przy minimalnym poziomie wiedzy i bez 3 letniej praktyki tenisa w krainie złudzeń, akurat te rzeczy jestem w stanie odróżnić.
Morał z tego taki, że Torunianie bajer mają kiepski zakończony irytująco - zaraźliwym "jo", kompletnie bez żadnego podłoża wiedzowego- co mnie zmusiło do opuszczenia sklepu ( a przegodne koszulki ManU mieli ) . Na takie faux pax Roddick chyba sobie nadgarstki łamie.
2009-10-09
You may die
You can be sure
Some will owe to get high
you may hurt till you cry
You may die... (you may die)
Keep on trying (keep on trying)
Till it's summer, in the city
Till it's summer, in the city
kręci ten bit od Potforucha :D
Some will owe to get high
you may hurt till you cry
You may die... (you may die)
Keep on trying (keep on trying)
Till it's summer, in the city
Till it's summer, in the city
kręci ten bit od Potforucha :D
2009-10-02
a teraz godzina relaksu czyli :
House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House
___________________________House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House House
dzięki Andy za nadzwyczajną relacje meczu :>*
sweet home alabama
Mieszkanie w akademiku boli. Naprawdę. Jak wstaje to bolą mnie nerki, bo mam nieszczelne okno i w stronę korzonków mi zawiewa. Plecy mnie bolą od łóżka, pod którym był syf ( był, bo zebrałam się w sobie i wysprzątałam, taka jestem dzielna, o). W ogóle sypiam po dziwnemu, nawet to bardziej hipnagogia niż sen. O której się nie położe, zawsze się budzę grubo przed siódmą. "Akademickie łóżka" - dzięki nim nigdy nie zaśpisz na zajęcia.
I am missing you, my cot, my little duvet, my pillows. Love MJ
I am missing you, my cot, my little duvet, my pillows. Love MJ
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)