Pewnego wieczoru przekażemy sobie płomienie z ust do ust, nie potrafiąc ugasić rozżarzonego płomienia skóry. Podpalisz mi krew w żyłach. Serce walić będzie dziko na oślep uwolnione.
Jeśli zbliżysz się do mnie nie będąc szaleńcem pragnącym dzikiej, czerwonej śmierci, to Cię zabolę.
2009-02-16
2009-02-10
gdzie się kończy rozsądek, zaczyna miłość.
Podejdę do Ciebie, w bezmiarze tego co nie wiem. W stanie przedzawałowym, ale śmierć będzie z miłości. Złamie emocje, stukot serca jak parowozu o tory. Złamie siebie, żeby wydusić banalne przywitanie, może kilka słów ponad.
Miłość ma coś w sobie ze spadochroniarstwa. Powtórka osłabia emocje. Recydywa zniechęca. O ile przy innych jestem dziełem sztuki, o tyle już przy Tobie, małą, nędzną, bezbronną kobietą. I wbrew głupiej ludzkiej dumie, którą chowam gdzieś po kieszeniach, chce nią być . Chce taką budzić się w Twoich rękach.
_________
Potem wy spytacie mnie o emocje...
przepraszam zostawiłam w innych spodniach.
Miłość ma coś w sobie ze spadochroniarstwa. Powtórka osłabia emocje. Recydywa zniechęca. O ile przy innych jestem dziełem sztuki, o tyle już przy Tobie, małą, nędzną, bezbronną kobietą. I wbrew głupiej ludzkiej dumie, którą chowam gdzieś po kieszeniach, chce nią być . Chce taką budzić się w Twoich rękach.
_________
Potem wy spytacie mnie o emocje...
przepraszam zostawiłam w innych spodniach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)